:(

ucałuj odemnie Bronię i Punie, kochana …

img_0480-960x1280

Reklamy

Galeria

Rózia

pada, pada, pada, dzień spania i ziewania …

DSC_0037

DSC_0042

DSC_0043

Galeria

historia kotów cz.6

… dawno nic o kotach nie było …

🙂

… wydawało się, że Bronia jest jeszcze taka malutka a tu okazało się, że jest w ciąży … niestety nie donosiła, skończyło się na operacji.
Wtedy Rózia była jeszcze mniejsza i Bronia jej bardzo za te swoje niedonoszone dzieci matkowała, … i tak sobie rosła jedna z drugą i rosła, aż się okazało, że tym razem Rózia jest w ciąży 🙂
Uuuuurodziła 5 zdrowych, pięknych ślepych maluchów 🙂
Cudne przeżycie, kiedy zwierze samo do ciebie przychodzi i potrzebuje i prosi o wsparcie bo pomocy nie potrzebowała 🙂 dzielna matka 🙂

koty 6

Bronia okazała się świetną drugą mamą 🙂

koty 6 koty 6

Koty rosły:

koty 6

koty 6

i rosły:

koty 6

i niestety trzeba im było znaleźć nowe, dobre domy 🙂 i poszły na swoje 😦 czułam się jak matka, której dzieci wyprowadziły się z domu…
To niestamowite jak człowiek przywiązuje się do zwierząt 🙂

historia kotów cz.5

Pomimo swojego szorstkiego futra, wyglądu, całkowitej niechęci do jakichkolwiek pieszczot Rózia od początku podbijała serca wszystkich domowników…

historia kotów cz 4

W ten przykry sposób została sama Bronia, która była do nas przez to bardziej przywiązana. Zaczęła tworzyć koalicję z Misią (piesą). Trwałyśmy długo w żałobie, aż zaczęły się zbliżać urodziny Hubby(iego). Postanowiono! Dostanie w prezencie małą kopię Puni… Ponieważ nigdzie nie dało się znaleźć “znajdy” – “zamówiono” kocicę biało-czarną (oczywiście rasy dachowiec) u ludzi, którym właśnie okociła się kotka. Po przyjeździe na miejsce – po odbiór kociczki – okazało się, że wcale nie urodziły się biało-czarne a i kociczka tylko jedna… Szaro-bura bida. No i tak Rózia trafiła do domu…

Od początku Bronia chciała się opiekować Rózią, tylko, że była jeszcze młoda a Rózia maleńka i zachowanie większej kocicy było dla niej zbyt obcesowe więc syczała i chodziła w odległości, ale szybko to się zmieniło i powstała nowa koalicja.

historia kotów cz 3

Bronia obserwowała Punię i uczyła się życia. Bronia w odróżnieniu od Puni była i jest straszną pieszczochą, uwielbiała spać przy mojej głowie i być “miziana”. To był nasz wieczorny rytuał: kocica stoi wieczorem przy schodach i miauka – to sygnał: chodź na górę idziemy już spać :)Grzecznie dreptałam i kładłyśmy się koło siebie. Tak śmiesznie zawsze starała się wtulić i być głaskana po brzuszku. :)  Niestety z dniem Twojego Iguniu pojawienia się musiała z tego rytuału zrezygnować. I muszę powiedzieć, że nigdy jej do tego nie zmuszałam po prostu ustąpiła Ci miejsca i nigdy o nie nie walczyła.

Punia za to jako Pani dzielnicy zdominowała cały ogród i przyległe tereny. Kocury nie śmiały z nią walczyć mimo, że była drobną istotą :) Niestety nadszedł 1 kwietnia 2010 roku. Wieczorem jak to było w zwyczaju na spacer wyszli Pan, pies i Punia…. Punia już ze spaceru nie wrócia, przyniósł ją na rękach Pan, na których mu umarła. Wszystko przez głupiego nienawidzącego zwierząt kierowcę, który widząc siedzącego przy krawężniku kota, skęcił i go potrącił, na oczach jego właściciela. To był straszny wieczór, nawet teraz gdy to opisuję po takim czasie, łzy same mi płyną……

historia kotów cz 2

Punia przeszła bardzo ciężką rekonwalescencję. Męczyliśmy ją kroplówkami, prześwietleniami, zastrzykami ale się udało :) Przeszła z nami dwie przeprowadzki a z każdym dniem widać było coraz bardziej jej wielką inteligencję. Punia nie lubiła pieszczot, może to była trauma po jej wypadku, może ktoś zrobił jej krzywdę, może, może… Jednak z dnia na dzień pojawiały się coraz większe oznaki przywiązania. Gdy przeprowadziliśmy się ostatecznie do domu, Punia została kotem wychodzącym na dwór. Uwielbiała to, była królową dzielnicy, goniła wszystkie okoliczne kocury :)  A kocurom to ona bardzo się podobała :) Gdy pojawił się w domu Pies – Misia (ta historia innym razem) okazało się, że pies z kotem potrafią żyć w przyjaźni. Najlepszym wyrazem miłości i wolności kocicy były wieczorne spacery – wspólne – mąż, pies i Punia :)  Ogromnie to lubiła, każdego wieczora widać było jak czeka na spacer a potem biegła za nimi szczęśliwa :)

Któregoś dnia podczas powrotu do domu zatrzymałyśmy się z Przyjaciółką w zaprzyjaźnionym sklepie ogrodniczym i … zostałyśmy wybrane na opiekunki przez dwie malutkie kocice. Każda kocica wybrała swoją właścicielkę :) I tym sposobem w domu do koalicji pies i kot doszła druga malutka kociczka. To było przewspaniałe obserwować jak dorosła kocica uczy tego malca “życia”. Śmiem twierdzić, że to jaka jest dzisiaj Bronia zawdzięcza właśnie wychowaniu przez Punię i jej obserwacji :)

Previous Older Entries